| Share |
Rozmiary porażki głogowskiej ekipy w Puławach w niczym nie oddają wydarzeń na boisku. Do 45 minuty głogowianie grali z Azotami jak równy z równym chwilami nawet obejmując prowadzenie. Jak się w końcówce okazało nasz zespół miał jeszcze dwóch rywali. Pierwszy to zmęczenie podróżą, drugi to rewelacyjnie broniący bramkarz. Wcale nie Piotr Wyszomirski, ani znakomicie broniący rzuty karne Paweł Stęczniewski, ale trzeci w zestawie Macedończyk Kiril Kolev. Zmienił przeciętnie spisującego się Stęczniewskiego (Wyszomirski ma kontuzję) i mając blisko 50-procentową skuteczność wpłynął na losy meczu. Do tej pory zespoły grały "na styku". Do przerwy jedna bramka więcej dla gospodarzy. Potem wspomniane 22:20 dla Azotów. Od tej pory po interwencjach Koleva sześć kolejnych trafień dla gospodarzy i było po meczu. W naszej drużynie wysoką skutecznością imponował Marek Świtała, reszta grała solidnie, ale do czasu. Teraz przed Chrobrym, który utrzymał szóstą lokatę arcyważny mecz z Powenem Zabrze. Wygrana bardzo przybliży zespół trenera Zbigniewa Markuszewskiego do utrzymania się w pierwszej ósemce.Azoty Puławy - Chrobry Głogów 32:25 (13:12)
Azoty: Kolev 1, Stęczniewski - Kowalik 2, Bałwas, Płaczkowski, Tylutki, Zinczuk 11, Łyżwa 7, Kus 3, Witkowski, Przybylski 1, Afanasjev, Szyba 2, Masłowski 5, Gowin.Chrobry: Stachera, Zapora - Piętak 3, Różański, Bednarek 3, Żak 1, Świtała 7, Mochocki 4, Kuta 1, Frąszczak 3, Płaczek, Olęcki, Wysokiński, Świątek 3.Kary: Azoty - 10 min, Chrobry - 8 min., widzów 700.
| Share |



