| Share |
Jak się nie zdobyło punktów z Jurandem czy Nielbą to trudno zakładać, że uda się wywalczyć komplet punktów w rywalizacji z mistrzami Polski. Ci ostatnio przechodzili mały kryzys, ale jak można było zakładać był on krótkotrwały, a ławka rezerwowych zespołu z Płocka jest lepsza od wielu pierwszych siódemek. Kiedy do tego jeszcze po dziesięciu minutach w hali przy ul. Wita Stwosza Wisła prowadziła 5:1 wydawało się, że lepiej było zostać w domu i oglądać mecz w telewizji. Chrobry również przetrzebiony kontuzjami jednak podjął walkę. Zmniejszył straty na 6:8 i nie pozwolił wiślakom do przerwy na przewagę większą niż trzy trafienia. Po przerwie głogowianie niesieni dopingiem publiczności zdołali przy bardzo dobrej postawie Sebastiana Zapory w bramce doprowadzić do w 45 minucie do remisu 20:20. Szansa na dobry wynik sparaliżowała gospodarzy i po serii prostych błędów Wisła uciekła na 23:20 i do końca meczu kontrolowała uzyskaną przewagę ostatecznie zwyciężyła 28:24. Szkoda tym bardziej, że aż przez 16 minut goście grali w osłabieniu, ale i to nie wystarczyło. - Chcieliśmy godnie pożegnać się przed świętami z naszymi kibicami. Myślę, że swoją postawą wstydu nie przynieśliśmy, ale to nie wystarczyło, aby wygrać z Płockiem. Czeka nas teraz przerwa. Chłopcy mają 12 dni wolnego, a potem wracamy do zajęć. Musimy przede wszystkim wyleczyć kontuzjowanych graczy, a potem przystąpić do dalszych rozgrywek – podsumował trener Zbigniew Markuszewski.
Chrobry Głogów – Orlen Wisła Płock 24:28 (11:14)
Chrobry: Zapora, Kapela – Różański 2, Żak 2, Świtała 2, Mochocki 4, Kuta 1, Płaczek, Olęcki, Wysokiński, Świątek 3, Ścigaj 9, Piętak 1. Kary: 4 min.
Wisła: Wichary, Seier – Kwiatkowski, Chrapkowski 3, Backstrom, Spanne 2, Wiśniewski 4, Kubisztal 6, Kavas 2, Zołoteńko 1, Twardo, Toromanović 7, Syprzak 3, Paczkowski. Kary: 16 min.
| Share |




