Sobota, 19 Maj 2012r.

Ostatnia aktualizacja22:52:56

Jesteś tutaj: Publicystyka
Reklama
Błąd
  • XML Parsing Error at 1:171. Error 4: not well-formed (invalid token)

Publicystyka

Wiosna będzie gorąca. Czas Euro też?

opera_wroclaw- Jedyne co się udało rządowi Donalda Tuska przez te sto dni to zjednoczyć związki zawodowe i nie tylko bo jeszcze ogromną część społeczeństwa - mówi Piotr Duda przewodniczący NSZZ Solidarność. Współpraca związku z SLD w sprawie reformy emerytalnej jest mocną ilustracją tej tezy. To jednak dopiero wstęp do tego co może się zdarzyć w najbliższych dniach. Poprzeczka powędrowała wysoko. Bój o emerytury to nie tylko bój o racje premiera – a nie ma on przecież stuprocentowego poparcia w tej sprawie nawet w samym rządzie - ale też o sensowność istnienia i skuteczność działania związków zawodowych. Bo jeśli nie w takiej sprawie pokażą swą siłę to w jakiej? Bój jest nieunikniony i ktoś musi przegrać i jedyne co usprawiedliwi przegranego to prawdziwa walka. - Nie będziemy brać odpowiedzialności za to co się stanie kiedy ludzie wyjdą już na ulicę - zaznacza Duda i wskazuje, że kluczowe decyzje zapadną po ostatnim posiedzeniu komisji trójstronnej. - To oczywiście naturalny w takich sprawach element nacisku i szantażu politycznego. Nie ma się czemu dziwić. - komentują politycy z ekipy rządowej. To jednak nie wszystko co może przynieść wiosna i okres bezpośrednio przed i w trakcie samego Euro. Imprezy, do której prawo organizacji przypomnijmy zyskaliśmy kilka lat temu i zaplanowanej przecież, to naturalne, jako znakomitej wizytówki promocyjnej Polski.

Tymczasem lista grup, które poczuły się zagrożone w swoich interesach wydłuża się. I ty Brutusie przeciwko mnie? - może zapytać premier w świetle groźby protestów służb mundurowych. Te z reguły stanowią lojalne zaplecze każdego rządu. Premier w minionej kadencji ich nie rozpieszczał. Dochodziło do pierwszych w demokratycznej Polsce protestów policji. Premier w expose mrugnął do policjantów i wojskowych obiecując im po 300 zł podwyżki i szybko przekonał się, że i to środowisko jest mocno solidarne. Teraz dokłada się kwestia emerytur dla mundurowych, w której młody i sprawny minister Jacek Cichocki ma dużo chęci i zaangażowania, ale pomału wyjdzie, bo musi, brak doświadczenia negocjacyjnego niewiele mający wspólnego z działaniami korporacyjnymi. Jak by tego było mało czas Euro chcą wykorzystać taksówkarze nie godzący się na deregulacje i uproszczenie do minimum dostępu do tego zawodu. Grupa to mobilna i hałaśliwa. Skutki jej protestu podczas wielkiej imprezy mogą być mocno odczuwalna. Dynamicznie choć, jeszcze poza oczami wielkich mediów rozwija się społeczny protest przeciw cenom paliw. Na pierwsze dni wiosny zaplanowana jest ogólnopolska akcja protestacyjna, ruch obrasta w struktury i trudno powiedzieć, czy na tym się skończy. W Koninie kolejny dzień głodują pielęgniarki. Temat owszem lokalny, ale wszystko to trafia do mediów i psuje tak potrzebny rządowi klimat społecznego spokoju. Odpowiedź na pytanie co jest jednoznacznie w tej rosnącej liczbie postulatów i propozycji czysto populistyczne, a co nie, nie jest ani jednoznaczna ani łatwa. Czy spór o wiek emerytalny jest populistyczny? Z materiału pokazanego w Wiadomościach TVP 1 można było się dowiedzieć, że Szwajcarzy są niezwykle odpowiedzialnym narodem, bo w referendum zgodzili się na skrócenie terminów ustawowych urlopów.  Dlaczego akurat ten materiał wyemitowała publiczna telewizja i tylko ona i w takim czasie należy zostawić bez komentarza. Dobrze, że gdzieś na końcu materiału, w imię zachowania przyzwoitości dziennikarskiej podano, że już niedługo odbędzie się referendum w kwestii płacy minimalnej na poziomie… 13 tysięcy złotych. Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę jak drogim krajem jest Szwajcaria, to podana kwota musi zrobić wrażenie. W tym drogim kraju za 100 zł tubylcy mogą kupić niewiele ponad litr benzyny lub oleju napędowego mniej niż w Polsce.

Prognozując przebieg wydarzeń  wypada tylko czekać na wystąpienie premiera, który powie o zbiorowej mądrości Polaków i zaapeluje o wstrzymanie oczekiwań na czas wielkiego nie tylko sportowo wydarzenia. Kto tego posłucha trudno powiedzieć. Niewykluczone, jest społeczne zawieszenie broni, ale musi być ono bezwarunkowo obustronne. Czy premier musiał ze wszystkimi planami ogłaszać się na pół roku przed Euro, czy nie poczuł się zbyt mocny? Odpowiedź na te pytania nurtuje polityków, politologów, komentatorów. Wszyscy w tej kwestii są naturalni, czyli… podzieleni. Polska jest ciągle wielkim placem budowy i spory o jej kształt i kierunki należy uznać za naturalne. Zawsze lepiej kiedy miejscem dyskusji nie jest ulica, ale do tej sztuki, jak i sztuki prowadzenia sporów trzeba cały czas dorastać. Te z kolei mają sens kiedy każdy z dyskutantów odchodzących od stołu ma poczucie, że coś uzyskał. Niedługo przekonamy się czy rząd, a chyba głównie premier Tusk pamięta o tym podstawowym kanonie negocjacji.

Dariusz Przybylski

Powrót Millera

Drobny prezent, w stosunku do poprzednich osiągnięć, sprawił sobie Leszek Miller w dniu jubileuszu 10 - lecia powstania rządu SLD pod jego kierownictwem. Wtedy jego partia liczyła w Sejmie 216 posłów co jest to największym wynikiem 20 – lecia w naszym odnowionym parlamentaryzmie. Teraz wraz z nim SLD ma w Sejmie zaledwie 27 dusz - to, z kolei najmniejszy wynik tego ugrupowania w tym samym okresie. Chyba ów znak czasu zdecydował, że głosami 14:11 przy jednym wstrzymującym były premier będzie kierował klubem parlamentarnym SLD. Przegranym może czuć się Ryszard Kalisz, nowy wiceprzewodniczący klubu, który jeszcze dzień wcześniej był niemal pewien elekcji. Namawiany, jak widać przez większość, Miller podjął decyzję o kandydowaniu niemal w ostatniej chwili. Powrócił z politycznego niebytu. W jednej kadencji nie dostał rekomendacji partii, w kolejnej namówiony przez Andrzej Leppera na złość byłym kolegom startował z ramienia Samoobrony, zresztą bez sukcesu. Jego powrót, mimo zdziesiątkowanych szeregów SLD na Wiejskiej jest przedmiotem wielu spekulacji i domysłów. Wszyscy wiedzą, że Miller jest twardym, chwilami bezkompromisowym graczem, który bez problemów przeciwstawiał się nawet Aleksandrowi Kwaśniewskiemu u szczytu jego powodzenia. Stąd niewykluczone, że wynik głosowania, jest tęsknotą za powrotem trudnego, ale jednak lidera lewicy, przynajmniej dla znacznej części członków i sympatyków tej partii, a także sygnałem powstrzymania rozpadu po niewyraźnym Grzegorzu Napieralskim i zakusów na głosy posłów ze strony PO z jednej, czy Ruchu Palikota z drugiej strony. Część lewej strony uznaje krasomówcze umiejętności Ryszarda Kalisza, ale dostrzega u niego wyraźny brak cech przywódczych, obawiając się pod jego rządami kolejnych frakcji. Miller zastrzegł się, że nie będzie kandydował na szefa SLD, ale kto wie? Jak partia sama poprosi… ( foto:www.sld.org.pl )
Dariusz Przybylski

Kluczem pierwszy mecz

Rozmowa z Ireneuszem Mamrotem, trenerem piłkarzy Chrobrego Głogów, lidera III ligi.

  • Już za kilka dni test prawdy, inauguracja rundy wiosennej, mecz z Lechią Dzierżoniów. Jakie nastroje przed tym pojedynkiem?

- Pomału zaczynamy odczuwać typowe ciśnienie przedstartowe. Dodam, że pozytywne, nie paraliżujące. Wszyscy wiemy, że celem dla wszystkich sympatyków futbolu w Głogowie jest awans i temu podporządkowane były wszelkie działania, zarówno pod względem organizacyjnym i kadrowym. To nie jest wyłącznie cel kibiców, bo taki sam cel ma drużyna, ja jako trener, działacze. Chcę żeby to wybrzmiało, że my też mocno tego chcemy. To jest sens bycia w sporcie, odnoszenie sukcesów niezależnie na jaką skalę.

- Chodzi gdzieś jeszcze Panu po głowie myśl, po co ja tu przyszedłem? Można było być, gdzieś indziej, gdzie jest spokojniej, gdzie nie ma tego ciśnienia?

- Ale tu jest spokojnie! Nie ma paniki, nerwowości i ciągłego „musimy”. Kiedy rozglądam się wokół to widzę wszędzie to pragnienie awansu, ale rozumiem doskonale, że to nie jest przerost ambicji i aspiracji. Patrząc na tradycje klubu, obiekty, warunki, system szkolenia, zaangażowanie miasta, środowiska natychmiast się wie, że ten klub znajduje się w za niskiej jak dla siebie klasie rozgrywkowej. Wiedziałem o tym przyjeżdżając do Głogowa z Polonią na mecze i wiedzą o tym w innych klubach naszej ligi. To nie jest liga dla tego klubu. Dlatego kiedy otrzymałem propozycję pracy w Głogowie wiedziałem, że możemy rozmawiać tylko o awansie. Rok temu można było tego jeszcze chcieć, mając kilka punktów straty, ale jakie cele można mieć teraz, kiedy się prowadzi w tabeli i ma dobry układ gier? Dobrze, że wszyscy tego chcą, bo trzeba pamiętać, że nie zawsze działacze w wielu klubach głównie z powodów ekonomicznych chcą awansować.

  • No właśnie, wszyscy chcemy tego awansu, ale czy sportowo jesteśmy przygotowani na II ligę?

- Wszystko zależy od celów jakie się sobie stawia. Nie trzeba się specjalnie przekonywać, że nikt nie myśli o awansie w postaci przygody na jeden sezon. Nikt mi o tym nie musiał mówić, to jest naturalne. Pamiętać trzeba, że jednak Chrobry opuścił ligę na kilka sezonów. Zbudowanie solidnej drużyny to jest proces. Kiedy przychodziłem do Głogowa, do liderującego Chrobrego, musiałem o tym myśleć w pierwszej kolejności. Stąd moje oczekiwania dotyczące pewnych wzmocnień szczególnie w ataku. Każdy widział ile Chrobry wypracowywał sytuacji i ile wpadało do siatki. Dobrze jest kiedy dotyczy to rywalizacji na każdej pozycji. Oczywiście, że nie oznacza to faktu, że już jesteśmy w drugiej lidze, i że ktoś nam ją podaruje, ale nie możemy się też tak zachowywać, że awans, w który wierzymy nas zaskoczy. To byłoby mało odpowiedzialne, zwłaszcza tutaj.

- Jakie są konkluzje po tych trzech miesiącach spędzonych z drużyną?

  • Może lepiej byłoby ponarzekać, ale się nie da. Cały cykl szkoleniowy udało się zrealizować według zamierzeń. Liczba sparringów była wystarczająca i dobór rywali był odpowiedni. Podobnie mogę powiedzieć o stanie kadry. Jest rywalizacja i mogę powiedzieć, że drużyna jest wzmocniona. Nie mogę narzekać na nic, bo omijały nas także kontuzje. Największym rywalem wydaje się w związku z tym psychika bo przeciwników znamy. Mam nadzieję, że i to będzie w porządku. Bez wątpienia w dużym stopniu najwięcej zależy od pierwszego meczu. Jak wygramy to całe ciśnienie zejdzie z chłopaków, bo nieprawdą jest, że nikogo to co się dzieje wokół nie dotyka.

  • Nie pozostaje zatem nic innego, jak życzyć wygranej w pierwszym meczu, a potem w kilku, kilkunastu kolejnych.

  • Dziękuję. Na początek pokonajmy Lechię i będzie dobrze.

Rozmawiał Dariusz Przybylski

 

Z Mamrotem do II ligi

Dyskusje kibiców o zapowiadanej zmianie pierwszego szkoleniowca zespołu Chrobrego potwierdziły się. Według zamierzeń chodziło o szkoleniowca, który przygotuje zespół do skutecznej rywalizacji w II lidze po zakładanym awansie Od czwartku pierwszym szkoleniowcem został przymierzany zaraz po odejściu Janusza Kubota, trener Polonii Trzebnica Ireneusz Mamrot. Trener został oficjalnie przedstawiony dziennikarzom nawet szybciej niż zawodnikom. Wzięty w krzyżowy ogień pytań odpowiadał chętnie, choć w niektórych wypadkach zręcznie unikał jednoznacznych wypowiedzi.

Jaka jest Pańska wiedza na temat drużyny Chrobrego?

  • O zespole Chrobrego wiem najwięcej ze wszystkich drużyn z III ligi, oczywiście poza Polonią Trzebnica. Obserwowałem ten zespół wielokrotnie. Ma dobrą defensywę, niezłą pomoc. Według mnie najsłabszą formacją jest atak. Już teraz zgłaszam konieczność pozyskania co najmniej jednego napastnika, tym bardziej, ze preferuję grę dwoma napastnikami, więc tak naprawdę trzeba ich więcej aby była rywalizacja na tej pozycji.

  • Pozyskanie trenera w sytuacji punktowej przewagi oraz spotkań z głównymi rywalami na własnym boisku, niesie z pewnością ze sobą także aspekt przygotowania zespołu do gry w II lidze?

  • Oczywiście, że Chrobry jest faworytem ligi, że ma przewagę i jest poukładaną drużyną. Trzeba jednak cele realizować po kolei. Wszyscy w lidze mobilizują się na lidera bez wyjątku, to stara zasada. Kiedy graliśmy z Chrobrym nie musiałem ani jednym słowem mobilizować chłopaków z Polonii. Zatem zrealizujmy ten pierwszy cel, a potem zobaczymy.

  • Czyli rozumiem, że ma Pan kontrakt wyłącznie do czerwca?

  • Nie, tak nie chciałem powiedzieć, powiem tyle, że jestem bardzo zainteresowany awansem (śmiech)

  • Co Pana skłoniło od przyjęcia propozycji Chrobrego, gdzie nie ma innych oczekiwań oprócz awansu?

  • To, że jest dobrze zorganizowany, że jest świetna baza, pragnienie wyniku. Zgadza się, że to co innych klubach jest szczytem – granie w III lidze – w Głogowie traktowane jest jako przymusowy pobyt. Zamierzam zaangażować się w klub całkowicie. Będę mieszkał w Głogowie, więc interesuje mnie to co dzieje się w rezerwach, drużynach młodzieżowych. Położono tu duży nacisk na szkolenie i stąd najpierw zamierzam pozyskiwać zawodników. Jednak jest też konieczność, wplecenia od zaraz też dojrzałych zawodników, którzy od razu nadają się do pierwszej jedenastki, jak wspomniani napastnicy.

  • Kiedy rozpoczną się przygotowania do nowego sezonu i czy oprócz pozyskiwania przewiduje też Pan pożegnania z kimś z szerokiej kadry?

  • Jestem po wstępnych rozmowach z kierownikiem drużyny panem Stanisławem Kołtowskim na ten temat. Teraz zespół będzie miał przerwę do 10 stycznia. Trudno mi powiedzieć czy trzeba będzie się z kimś rozstać. Chciałbym mieć 22 – osobową kadrę, z czego byłoby znakomicie, gdyby o pierwszą jedenastkę na tym poziomie rozgrywkowym rywalizowało z powodzeniem 18 zawodników. Zatem za wcześnie na takie decyzje, choć ich nie wykluczam.

  • Kto w takim razie jest głównym rywalem w walce o awans do II ligi?

  • Tak jak pokazuje tabela Pogoń Świebodzin i Ilanka Rzepin, Promień Żary raczej już nie. Jest wysoko, ale to jeszcze bardzo młody zespół. Natomiast w tych dwóch pierwszych klubach nie ukrywają, że chcą awansować, więc na nich trzeba zwrócić szczególną uwagę. Obu rywali mamy u siebie, ale układ spotkań jest taki, że niewykluczone jest, że już po czterech meczach będzie sytuacja klarowna.

  • Zmienił Pan na stanowisku Jarosława Wielgusa, który wygrał wszystkie prowadzone przez siebie pięć spotkań...

  • Zgadza się. Jarek – znamy się od kilku lat, jesteśmy kolegami – od początku wiedział, jaka jest jego sytuacja oddawał się do dyspozycji zarządu w swojej sprawie. Ma bardzo dużą wiedzę o zespole, będziemy współpracować z czego osobiście się bardzo cieszę. Sądzę, że obaj na tym skorzystamy i oczywiście drużyna.

Dariusz Przybylski

Forteca trzyma się dzielnie

fortecaNiech żałują ci, których panujące zimno zatrzymało przed wyjściem na sobotni koncert zespołu Forteca. Górale ze Szczyrku w zamkowym amfiteatrze pokazali, że kapitalnie radzą sobie w nowym, zdobywającym sobie coraz więcej fanów i zwolenników, gatunkiem nazywanym rockiem patriotycznym. Ci, którzy nie mieli do czynienia z tym rodzajem muzyki niech nie myślą, że na takich występach gra się hymn państwowy i recytuje wiersze i dlatego nie ma się po co wybierać na takie spektakle, tkwią w wielkim błędzie. Ostre gitarowe riffy, kawaleryjskie tempo sekcji rytmicznej, na przemian ostre jak serie z karabinu maszynowego i melodyjne solówki gitar nieco w klimatach raz Metallicy raz Iron Maiden mocno przyprawione własną inwencją, składają się na ciekawą solidnie i równo zagraną warstwę muzyczną Fortecy. Druga, dopasowana część należy do frontmana Maksymiliana Migo czującego i udanie interpretującego niełatwe teksty poetów piszących o tragicznych polskich losach w czasie II wojny światowej. Obdarzony mocnym głosem, pozbawiony mentalności stosowania tanich grepsów w kierunku publiczności, utrzymujący właściwą proporcję pomiędzy muzyką ,a jego śpiewem udowadnia, że cała kapela to jeden zgodny w działaniu i przekazie organizm. Nie może być zresztą inaczej, bo widzowie instynktownie wyczuwają, że cały projekt nigdy by nie zaistniał gdyby nie istniała pomiędzy członkami zespołu niesłyszalna i niewidoczna dla widzów więź, która musi istnieć aby udało się realizować dzieło, którego się podjęli. Bowiem prędzej czy później myślącego odbiorcę ich muzyki musi zafascynować sposób, w jaki udaje się np. taką frazę tekstu z „Bezimieńcom”, Tadusza Hiża „Rzuceni w piekieł czeluście, gdzie dzieci pożogi gaszą, walczylim z Polską na uściech o wolność waszą i naszą” zamknąć w ostrej rockowej muzyce i zaśpiewać w sposób, po którym można nabrać przekonania, że uczestniczy się w czymś wyjątkowym. Utwierdzają nas w tym kolejne interpretacje jak np. „Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą. Haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią, malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg, wyszywali wisielcami drzew płynące morze” z „Elegii o ...” K.K. Baczyńskiego, czy takich klasyków jak „Bagnet na broń” Władysława Broniewskiego.

Więcej…

„Zwiedzanie” Lipska

Dzisiaj (13.07) w godzinach popołudniowych udostępnione będą do oglądania mieszkania w wyremontowanym obiekcie mieszkalnym „Lipsk” na osiedlu Kopernika. Przypomnijmy, że budynek należący do miasta, w przeciągu niespełna roku przeszedł gruntowną przemianę. Całość prac remontowych sięgnęła 10 mln. zł z czego znaczną część stanowiło dofinansowanie. – W sumie do użytku lokatorom oddajemy do użytku 95 mieszkań. W pierwszej kolejności prawo do zasiedlenia budynku będą mieć nasi najemcy na prawie zamiany i ich zapraszamy w pierwszej kolejności dziś w godzinach 15 – 17 do oględzin oddanych w budynku mieszkań. – wyjaśnia dyrektor ZGM, Marek Rychlik. Wielu głogowian mylnie jeszcze sądzi, że wyremontowany obiekt jest budynkiem socjalnym o obniżonym standardzie. W tym nawet niektórzy radni. Wyjaśniał to po raz kolejny na ostatniej sesji rady miasta wiceprezydent, Leszek Szulc. – Ten i kolejny obiekt, tzw. Lipsk II, który niedługo zaczniemy na tych samych zasadach remontować stają się mieszkalnymi budynkami komunalnymi i podlegać będą tym samym zasadom, jak wszystkie dotychczas istniejące mieszkania należące do miasta. Niewykluczone, że te przekonanie o przeznaczeniu „ Lipska” wzięło się z początków dyskusji sprzed kilku laty o przyszłości obiektów. Propozycji, ale też i obietnic było co niemiara. Teraz blisko sto rodzin może przenieść się do pełno standartowych dwu i trzy pokojowych mieszkań, a zwolnione przez nich lokale zostaną przeznaczone dla kolejnych oczekujących. Jeżeli przyjęty harmonogram prac na budynku Lipsk II zostanie wykonany za rok czeka nas podobne wydarzenie.

first
  
last
 
 
start
stop