Został rozpisany konkurs na stanowisko prezesa jednej z największych polskich spółek KGHM S. A. Spółki, o której raz za razem głośno jest w mediach ogólnopolskich. A to z powodu protestów związkowych w sprawie płac, awantur politycznych związanych z wprowadzeniem podatku od niektórych kopalin czy też największej polskiej inwestycji zagranicznej polskiego podmiotu we współczesnej historii jakim było kupienie złóż w Kanadzie. To jej wielkość, znaczenie dla budżetu, dla regionu byłego województwa legnickiego, kilkudziesięciotysięczna załoga nie licząc olbrzymiego otoczenia "żyjącego" z istnienia miedziowego potentata powodują, że trudno wokół tego co się tam dzieje przejść obojętnie. Do tego trzeba dodać, że w KGHM S.A. istnieją jedne z najsilniejszych związków zawodowych potrafiące przez lata wywalczyć dla załogi takie przywileje, że inni mogą tylko pomarzyć, a z drugiej strony jawią się zarobki prezesów zarządu przekraczające nawet 2 milony złotych rocznie dla prezesa i "niewiele" o kilkaset tysięcy mniej dla pozostałych członków zarządu. Te dane z uwagi na fakt funkcjonowania spółki na giełdzie nie są tajemnicą. Dostęp do nich ma każdy obywatel. Za kombinatem, jak za wszystkimi spółkami Skarbu Państwa niemal bez względów na ilość udziałów ciągnie się polityka. Konkursy na prezesów spółek naftowych, KGHM - u, czy energetycznych są przedmiotami ostrych dyskusji na forum parlamentu. Liderzy partii potrafią się zaciekle oskarżać o nadmierne upolitycznienie, by ostatecznie po zwycięstwie w wyborach niezależnie od kierunku opcji politycznej, działo się w myśl słynnej zasady "TKM". Gdzieś na marginesie rodzi się myśl, że marzenia o pełnym odpolitycznieniu należy włożyć między bajki. Bo z drugiej strony logiczne, choć nie zawsze słuszne jest, że wszystkie ugrupowania mają swoich zwolenników i nimi w pierwszej kolejności starają się obsadzać kluczowe funkcje. Mówiąc krótko tymi, którym ufają i tymi, którzy są lojalni. Mimo tego z biegiem lat jest w tej mierze postęp. Owszem ciągle widać polityczne namaszczenie, ale jest zjawisko odległe o lata świetlne od chwil gdy prezesów przywożonych w teczkach, którzy nie tylko, że byli spoza regionu, ale nie mieli specjalnego pojęcia o branży, w której zarządzania się podejmowali. Takich przypadków było całkiem sporo i to po nastaniu gospodarki rynkowej. Gdzieś obok, tego nie wiedzą czytelnicy z innych regionów Polski, zrodziło się zjawisko, że za takimi "wielorybami" ciągnie się plankton, który już bez wspomnianego ssaka żyć nie potrafi. Przed kilkunastoma laty wskutek procesów restrukturyzacyjnych z miedziowego molocha, który poziomem zatrudnienia zbliżał się do 40 tysięcy osób zaczęto wydzielać spółki, które jako osobne podmioty pracowały na rzecz głównego. O ile samą centralę coraz bardziej się odpolitycznia to w wielu z mniejszych podmiotów trwa polityczna patologia. Nie w każdym przypadku i nie zawsze, ale niezwykle często znaleźć tam można lokalnych polityków z Lubina, Głogowa, Legnicy, dla których są to prawdziwe synekury. Z naszych informacji wynika, że do otwartego konkursu o stanowisko prezesa KGHM S.A. zgłosiło się także kilku byłych prezesów, którzy z różnym powodzeniem i w różnych okresach kierowali miedziową spółką. Mówi się o m.in. otwarcie o Sędzikowskim, po cichu o innych. To nie powinno dziwić. Choć formuła pozwala startować każdemu kto spełnia wymagania konkursu, to jednak szokują apetyty niektórych prezesów owych wspomnianych okołokombinackich spółek. Szokuje, bo wyniki kierowanych przez nich podmiotów były złe, jak chociażby produkującego metale KGHM Ecorenu. Jeden z prezesów, Mariusz Bober został odwołany. Strata 40 mln zł, jaką pozostawił w wypadku tego podmiotu to kwota ogromna. Mimo to nie kryje chęci objęcia znacznie wyżej eksponowanego stanowiska. Co ciekawe tego rodzaju kandydatom, podobno jest ich więcej, nie brak optymizmu, mimo tego, że wiedzą, że nie cieszą się lekko rzecz nazywając dobrą opinią załogi z działalności nie tylko w firmach kombinackich, ale i innej lokalnej działalności. Rzecz o tyle, ważna, że udziałowcy spółki doskonale zdają sobie sprawę, jak ważne jest utrzymanie kruchej równowagi między spokojem społecznym wewnątrz firmy, a nie zawsze akceptowanymi trudnymi działaniami zarządu. W tej sytuacji wydaje się, że największe szanse ma urzędujący prezes Herbert Wirth. Nie zawsze kochany przez załogę broni się wynikami. Te niezależnie od emocji są bardzo dobre. Zadowoleni są akcjonariusze, a inwestycja w Kanadzie zapowiada się naprawdę optymistycznie w odróżnieniu prób na afrykańskim kontynencie. Jest także ucieczką od podatku kopalinowego. O uznaniu dla prowadzonych działań świadczy chociażby bieżąca wizyta premiera Tuska w Kanadzie połączona także z rozmowami i zwiedzaniem nabytych przez spółkę złóż. Czy to Wirth pokieruje dalej spółką przekonamy się w czerwcu.
Dariusz Przybylski
Gospodarka
Stało się. Po 21 miesiącach zakończyła się budowa Galerii Korona Kielce. Wczoraj odbyła się uroczysta gala. Od dziś jest otwarta dla klientów Decyzja o realizacji śródmiejskiej Galerii Korona Kielce zapadła ostatecznie 14 lipca 2010 roku, kiedy inwestor – spółka Church Land Development Dariusza Miłka odebrała pozwolenie na budowę. Galeria usytuowana jest w samym centrum Kielc, w otoczeniu najważniejszych budynków użyteczności publicznej, w odległości 250 m od Kieleckiego Rynku i ulicy Sienkiewicza, głównego deptaku miasta. Położona jest przy ulicy Warszawskiej, głównej osi układu komunikacyjnego Kielc, łączącej największe obszary zabudowy mieszkaniowej z centrum oraz przy Alei IX Wieków, która stanowi część wewnętrznej obwodnicy Starego Miasta.
Okrągłym świetlikiem przykryta została też jedna z wind panoramicznych. Co najważniejsze, dbałość o estetykę wnętrza nie przeszkodziła inwestorowi w uczynieniu go jak najbardziej przyjaznym i bezpiecznym. Na usprawnienie ruchu komunikacyjnego spółka Church Land Development, w uzgodnieniu z kieleckim magistratem, wydała 10 milionów złotych. Przebudowane zostało skrzyżowanie ulic Warszawskiej i Polnej, wyremontowano ulicę Polną oraz przebudowano skrzyżowania ulic Polnej i Radiowej. Inwestor zobowiązał się również dofinansować rozbudowę Alei Tysiąclecia Państwa Polskiego. Tym samym Galeria stała się nie tylko pięknym obiektem użytkowym, ale i reprezentacyjnym obiektem miasta.
Moda
Niedawno media ogólnopolskie obiegła informacja o tzw. aferze rybnej, gdzie jedna z firm miała przeznaczać do spożycia mrożone ryby przedłużając niezgodnie z prawem okres ich przydatności spożywczej. O takich działaniach anonimowo został powiadomiony Powiatowy Inspektorat Sanitaryjny w Lublinie, gdzie śląska firma ma magazyny. Ponadto lubelska prokuratura wszczęła śledztwo „w sprawie”, czyli nie przeciw osobom lub grupie osób, chcąc sprawdzić prawdziwość informacji. Ta już „poszła w Polskę” czyniąc firmie określone szkody. Głos w tej sprawie postanowił zabrać zarząd spółki SoNa. Oświadczenie do naszej redakcji przysłał jej prezes Marian Nawrot. Z uwagi na skalę nagłośnienia wydarzenia oraz fakt, że nie ma ostatecznych rozstrzygnięć i niezwykle łatwo na podstawie zarzutu pozbawiać jest firmę wypracowanego dobrego imienia publikujemy oświadczenie zarządu spółki w całości.
Wiele błędów popełnionych na inwestycji związanej z ustawianiem bramek do pobierania opłat na autostradzie A 4 zaowocowało korzystnymi z punktu widzenia kierowców opóźnieniami. W sumie aż półrocznymi. Płacić będziemy od 1 czerwca i to od razu mniej niż planowano. Ma to związek ze wydarzeniami, o których pisaliśmy już na łamach Miejskich Gazet Internetowych. Komisja Unii Europejskiej wyraźnie zaznaczyła, że Polska, zresztą jak żaden kraj na opłatach z użytkowania autostrad, których budowa finansowana była ze środków wspólnotowych zarabiać nie może. Przychody można przeznaczać wyłącznie na bieżące funkcjonowanie i remonty. Nie mogą one w żadnym wypadku zasilać budżetu państwa lub być przeznaczane na inwestycje drogowe. Trzeba przyznać, że skala obniżki za kilometr jest znacząca bo wynosi aż połowę dotychczas funkcjonujących w Polsce stawek. Mowa oczywiście cały czas o odcinkach będących w zarządzie państwa. Obecnie trwają ostatnie prace przygotowawcze związane z ostatecznym uruchomieniem bramek. Szkoleni są pracownicy wgrywane są systemy informatyczne. Po kilku latach doświadczeń na polskich płatnych autostradach kierowcy powinni się przyzwyczajać do zmiany sposobu płatności. Do tej pory płaciło się przy wjeździe. Teraz otrzymywać będziemy bilet, a należność uiszczać przy wyjeździe. Będzie to można czynić także kartą. (dp) fot.autostrada-a4.pl
Trudno było o lepszą aurę na obchody wydarzenia, którego organizatorem Polska jest po raz drugi. Nie jest prawdą, że ochrona środowiska i ochrona klimatu są kosztem dla społeczeństwa. Już niemalże 100 tysięcy gospodarstw domowych w Polsce płaci niższe rachunki za paliwa i energię tylko dlatego, że korzysta ze słonecznych instalacji do podgrzewania wody. Zaczyna przybywać też tych co inwestują w systemu fotowoltaiczne, a przygotowywane w Ministerstwie Gospodarki zmiany prawne ułatwiające wykorzystanie energii słonecznej na własny użytek i sprzedaż nadwyżek do sieci stwarzają po raz pierwszy szansę na zrealizowanie w Polsce idei setek tysięcy „słonecznych dachów”. W pierwszej połowie maja (1-13 maja) w całej Europie obchodzone są Europejskie Słoneczne Dni. W Polsce koordynacją obchodów Europejskich Słonecznych Dni zajmuje się Instytut Energetyki Odnawialnej. Europejskim koordynatorem wydarzeń jest European Solar Thermal Industry Federation (ESTIF) w Brukseli. Kampania jest współfinansowana ze środków Komisji Europejskiej. Patronat Honorowy nad kampanią objęły: Ministerstwo Środowiska, Ministerstwo Gospodarki, Waldemar Pawlak, Prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Ambasador Danii, PKPP Lewiatan i Związek Pracodawców Forum Energetyki Odnawialnej. Rząd RP w zaakceptowanym 7 grudnia 2010r. „Krajowym planie działań na rzecz energii ze źródeł odnawialnych” przewiduje zainstalowanie w Polsce do 2020 ok. 14 mln metrów kwadratowych kolektorów słonecznych, co oznacza zrealizowanie setek tysięcy zielonych, rozproszonych inwestycji o łącznej kwocie rzędu 35 mld zł. Udział w tym zbiorowym zielonym przedsięwzięciu może mieć niemalże każdy mieszkaniec naszego kraju. Tych którzy się zdecydują na uczestnictwo rząd wesprze środkami funduszy ekologicznych oraz zapowiadanymi ulgami podatkowymi. Wsparciem dla tej idei jest też Kampania Europejskie Słoneczne Dni w Polsce. W ubiegłym roku w kampanii udział wzięło ok. 5 tys. osób w Polsce, a w całej Europie – ponad pół miliona osób. Uczestnicy mogli spotkać się z instalatorami systemów słonecznych, zwiedzać instalacje słoneczne, bawić się na piknikach i festynach, brać udział w licznych konkursach, a także w seminariach i konferencjach organizowanych przez instytucje prywatne i samorządowe. W tym roku dni poświęcone energetyce słonecznej będą trwały od 1 do 13 maja. Instytut Energetyki Odnawialnej wsparty dziesiątkami Partnerów przewiduje organizację minimum 200 słonecznych wydarzeń w całej Polsce w ciągu trzech lat. Wszystkie wydarzenia podobnie jak roku temu zostaną pokazane na interaktywnej mapie wydarzeń dostępnej na stronie internetowej www.slonecznedni.pl (mgi)
Polska potrzebuje przedsiębiorstw, ale Polacy nie cenią przedsiębiorców. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan chce zmieniać obraz prywatnego biznesu. Szuka zatem przedsiębiorców, którzy osiągnęli sukces w biznesie, a przy tym są odpowiedzialni społecznie i szanują swoich pracowników. - Razem możemy pokazać, że biznes to dla wszystkich dobry wybór! W ramach projektu „Poprawa wizerunku przedsiębiorców” zorganizowaliśmy konkurs „Biznes. Dobry wybór”. Jego celem jest stworzenie w każdym województwie galerii przedsiębiorców, którzy swoją postawą i osiągnięciami pokazują, że biznesmen to pozytywny bohater. W Polsce działają setki tysięcy odpowiedzialnych przedsiębiorców, którzy dają miejsca pracy, dbają o pracowników, wspierają środowisko lokalne. Pora ich pokazać i jednym głosem powiedzieć, że przedsiębiorcy budują Polskę, a stereotyp biznesmena-wyzyskiwacza pora wreszcie obalić – mówi Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan. Zgłoszeń mogą dokonywać pracownicy, administracja, organizacje biznesowe, a także sami zainteresowani. Nie ma znaczenia wielkość firmy, liczą się dokonania i postawa. Do konkursu mogą zgłaszać się zarówno duże podmioty, ich właściciele lub menadżerowie, jak i osoby prowadzące mikroprzedsiębiorstwa. Wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy na stronie www.wizerunekprzedsiebiorcow.pl Kapituła w każdym województwie będzie wybierać nagrodzonych w trzech kategoriach: sukces w biznesie, społeczne zaangażowanie, dobry pracodawca. Chcemy aby laureatami byli ludzie biznesu, z których dany region może być dumny. Zwycięzcy będą promowani w ramach projektu w swoim województwie, a część z nich stanie się „twarzami” ogólnopolskiej kampanii medialnej zaplanowanej na przyszły rok. W skład kapituł wchodzą przedstawiciele lokalnych mediów, administracji oraz organizacji pracodawców. Zachęcamy Państwa do wzięcia udziału w konkursie „Biznes. Dobry wybór” i zgłaszania kandydatów. Wierzymy, że Państwa region ma się czym pochwalić i ma przedsiębiorców z których może być dumna cała Polska. Konkurs „Biznes. Dobry wybór” organizowany jest w ramach projektu „Poprawa wizerunku przedsiębiorców” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. (mgi)

